Zbliża się koniec kryzysu juniorskiego w branży IT. AI znowu zmienia reguły gry

Zobacz również

Pandemia, przejście na pracę zdalną, dwa kryzysowe lata w branży i AI świetnie radząca sobie z zadaniami dla początkujących programistów – wszystko to sprawiło, że rozpoczęcie kariery w IT jest obecnie dużo trudniejsze niż kiedykolwiek. Ale jak wskazują eksperci z firmy Miquido, ciężkie czasy dla juniorów mogą właśnie dobiegać końca, a ich szanse na rynku pracy wyrównuje właśnie sztuczna inteligencja – o ile potrafią z nią współpracować.

- Reklama -

Kryzys, jaki dotknął sektor IT w pierwszych latach po pandemii był wyraźnie widoczny w ogólnym spadku liczby ofert pracy dla specjalistów z tej branży. Najmocniej ucierpiały wakaty dla początkujących programistów. Według raportu No Fluff Jobs „Rynek pracy IT 2025/2026” liczba ofert pracy dla juniorów na tym portalu rekrutacyjnym spadła między 2019 a 2026 rokiem z 12% r. do zaledwie 5,3%. Na podobnej platformie Just Join IT, według jej ostatniego raportu, ogłoszeń z ofertami pracy dla juniorów jest teraz jeszcze mniej – 4,79%.


Zdaniem ekspertów The Economist oraz Harvard Business Review głęboką przyczyną tej sytuacji może być tzw. „koniec ery taniego pieniądza”. Chodzi o odejście od okresu niskich stóp procentowych, który dominował w poprzedniej dekadzie i sprzyjał inwestowaniu w firmy, szczególnie w sektor IT, uznawany wówczas za jeden z najbardziej dochodowych. Stworzyło to istne eldorado dla programistów, a bańkę napompował dodatkowo czas pandemii, kiedy wydawało się, że świat przejdzie przyspieszoną i pełną cyfryzację.


Jak zauważa Piotr Polus, Head of Technology w Miquido, już wtedy ujawniły się symptomy negatywnych zmian dla juniorów – Firmy zorientowały się, że praca zdalna zostaje z nami na dobre, już nie jako sytuacja, w której jedna czy dwie osoby pracują spoza biura, tylko praktycznie cały zespół jest rozproszony. Zmieniło to podejście osób z działu HR do zatrudniania nowych pracowników. Porzucono kształcenie pracowników w organizacji na rzecz polowania na doświadczonych specjalistów, którzy już mają niezbędne umiejętności, choćby byli z drugiego końca Polski czy z zagranicy. Potrzebny był doświadczony fachowiec, który po prostu “dowiezie” projekt, a nie człowiek, który na nim będzie się dopiero uczył, jak to wszystko działa – mówi ekspert.
Jednocześnie początkującym programistom, którym udało się znaleźć zatrudnienie w firmach IT trudno jest w nowych realiach podążać ścieżką rozwoju, z jakiej jeszcze kilka lat temu mogli korzystać ich starsi koledzy, czyli uczenie się od lepszych i podejmowanie się stopniowo coraz trudniejszych zadań.

Przychodzi junior do biura, a tam nikogo nie ma. Gdy trafi się jakaś zagwozdka, nie zapyta kolegi z biurka obok, jak z niej wybrnąć. A jego przełożony słyszy od klientów, że woleliby, aby pracował dla nich senior, a nie ktoś początkujący. Trudno im rozwinąć skrzydła i zdobywać nowe umiejętności – zauważa Jarosław Bodnar, Head Of Software Development, Miquido.


Generatywna AI – źródło czy wyjście z kryzysu juniorów?

Na negatywne dla juniorów w IT trendy gospodarcze i społeczno-kulturowe nałożyła się zmiana technologiczna. Jesienią 2022 r. OpenAI szeroko udostępniło swój model językowy wszystkim internautom jako ChatGPT. Trudno jeszcze ocenić, czy ten mały krok dla ich biznesu był “wielkim skokiem dla ludzkości”, ale dla branży IT z pewnością okazał się mieć rewolucyjne konsekwencje. To właśnie kodowanie okazało się jednym z zadań, z którym LLM-y radzą sobie najlepiej. Zapanowanie nad całokształtem projektu (co w zespołach programistów jest zadaniem seniorów) wciąż przerasta możliwości AI. LLMom można jednak zlecać generowanie prostszych fragmentów kodu aplikacji – zadanie, które do tej pory przydzielano juniorom.

– Branża dość szybko odkryła, że zamiast zlecać pisanie powtarzalnego kodu juniorom można ich zastąpić kodem generowanym przez agentów i LLMy. W ten sposób zespoły zostały okrojone jedynie do doświadczonych ekspertów co pogorszyło sytuację juniorów na rynku. Ale już dzisiaj widać za rogiem następną zmianę. LLMy nie służą już tylko do generowania kodu, ale także do planowania prac i struktury projektu. Nie potrzeba już eksperta, ale osoby która potrafi wykorzystać “wiedzę i umiejętności” LLMów. W ten sposób zaciera się różnica między juniorem, regularem a seniorem. Branża nie wie jeszcze, jak na tą zmianę reguł gry zareagować – mówi Piotr Polus.


Dotychczas kluczową kompetencją programisty determinującą jego zawodową pozycję była biegłość w implementacji technicznej oraz gruntowna znajomość konkretnych stosów technologicznych. Część ekspertów spodziewa się, że już niebawem za sprawą AI jedynym językiem programowania, jaki będą musieli znać będzie język angielski, a może nawet wystarczy język polski. To szansa dla juniorów, by wyjść z pułapki niesprzyjających im warunków na rynku pracy i przeskoczyć od razu parę szczebelków wyżej.

– Nigdy nie będzie tak, że zupełny laik w tematach IT w kilka godzin wyklika sobie aplikację do zastosowań biznesowych. Wciąż musi mieć pojęcie jak zbudowane są systemy informatyczne i potrafić myśleć projektowo, by tworzyć i rozwijać cyfrowe narzędzia. To tak jakbyśmy dzięki AI nie musieli już znać się na murowaniu ścian, aby coś zbudować. Nadal jednak potrzebujemy architekta, który będzie wiedział, jaki budynek my właściwie chcemy postawić. Właśnie ta projektowa i koncepcyjna część programowania będzie moim zdaniem zyskiwała na znaczeniu. Zyskają też ci juniorzy w IT, którzy myślą swojej pracy mniej jak budowlańcy a bardziej jak architekci – mówi Piotr Polus z Miquido.


Juniorzy znów zatrudniani, ale na inne stanowiska
Krakowski software house Miquido w kilku minionych latach, w obliczu zmian na rynku, sam również przez dłuższy czas ograniczał zatrudnianie juniorów. Sytuacja zmieniła się na początku 2026 roku: firma ponownie otworzyła się na początkujących programistów. Co istotne, inaczej niż wcześniej, na tym etapie nie wymaga już specjalizacji w konkretnych technologiach.

– Praktycznie co kilka miesięcy zmienia się model językowy, który staje się staje się wiodącym narzędziem AI wspierającym pracę programistów – tak dynamiczna sytuacja jest w tym obszarze. Dlatego stworzyliśmy niedawno tzw. profil “Inżyniera 2030”. Według niego zatrudniamy teraz osoby przede wszystkim chętne i biegłe we wdrażaniu rozwiązań AI do swojej pracy. Jednocześnie muszą to być osoby posiadające interdyscyplinarne umiejętności i wiedzę. Powinny też dobrze się czuć w różnorodnych tematach, by być gotowymi elastycznie rosnąć razem z branżą. – wyjaśnia Piotr Polus.

Młodzi ludzie są takimi “AI-natives”, a do tego mają zarówno czas jak i zapał, by być stale na bieżąco z nowinkami, które mają wpływ na naszą pracę i pojawiają się teraz dosłownie co kilka tygodni. Dobieramy czasem osoby wewnątrz zespołów w tandemy junior-senior, także po to, żeby stanowili oni dla siebie wzajemną inspirację do działania – dodaje ekspert.

ŹródłoMiquido
0 Komentarze
najnowszy
najstarszy oceniany
Inline Feedbacks
View all comments
- Reklama -

Najnowsze

AutoMapa – świeże mapy na wiosenny sezon 

Wiosna w pełni, a wraz z nią – nowa porcja map! Mapy są już dostępne w aplikacjach oraz w...