Dwa okupy za jeden ransomware – nowa strategia cyberprzestępców

Zobacz również

Przestępcy stojący za ransomware Ako zaczęli stosować nową technikę, polegającą na żądaniu w przypadku infekcji dwóch okupów: jednego za możliwość odszyfrowania plików, a drugiego za usunięcie danych skradzionych przez przestępców. Jak zwraca uwagę Kamil Sadkowski z ESET, to przejaw szerszego trendu związanego ze stale rosnącym zagrożeniem ze strony oprogramowania szyfrującego.

- Reklama -

Coraz częściej grupy stojące za ransomware uciekają się nie tylko do szyfrowania danych na zainfekowanych komputerach, ale także do ich kradzieży i publikowania w Internecie w sytuacji, gdyby ofiara nie zapłaciła w terminie okupu. Jak donosi portal BleepingComputer, kolejną wariację tej strategii wprowadziła w swoich działaniach grupa stojąca za ransomwarem Ako, która zaczęła wymagać od części swoich ofiar dwóch okupów. Pierwszego za odzyskanie zaszyfrowanych danych oraz drugiego za usunięcie wykradzionych danych z dysków przestępców. Kwoty tego dodatkowego okupu sięgają od 100 tys. do nawet 2 milionów dolarów, natomiast ofiara sama może wybrać, czy chce zapłacić wyłącznie za możliwość odszyfrowania plików, za ich usunięcie czy za jedno i drugie.

Technika ta ma pomóc przestępcom w skuteczniejszym wyłudzaniu pieniędzy od dużych organizacji, które nie są gotowe podjąć ryzyka związanego z upublicznieniem skradzionych danych. Jak twierdzą przedstawiciele grupy stojącej za atakami, metoda ta jest stosowana jedynie wobec wybranych celów.

Jak zauważa Kamil Sadkowski, starszy analityk zagrożeń w ESET, coraz częstsze sięganie przez przestępców po groźbę opublikowania skradzionych danych wzbudza wśród ofiar o wiele większy postrach niż samo zaszyfrowanie plików.

­- Zaszyfrowane pliki możemy odtworzyć, jeśli posiadamy aktualną kopię zapasową naszych danych. Publiczne ujawnienie poufnych informacji może prowadzić do znacznie poważniejszych szkód, np. wpadnięcia tajemnic przedsiębiorstwa w ręce konkurencji czy konsekwencjami na gruncie przepisów o ochronie danych osobowych takich jak RODO. Co gorsza, kiedy przestępcy wejdą już w posiadanie takich zasobów, ofiara jest w zasadzie bezradna i nie może przeszkodzić w ich publikacji – wyjaśnia Kamil Sadkowski z ESET.

Warto zauważyć, że Ako to nie jedyny ransomware, którego twórcy zdecydowali się na upublicznianie skradzionych danych. W podobny sposób funkcjonuje szereg innych grup, m.in. Maze, Sodinkobi i DopplePaymer.

Jak się chronić?

Choć ujawnienie skradzionych danych może wyrządzić organizacji olbrzymie szkody, Kamil Sadkowski przestrzega przed płaceniem przestępcom okupu.

– Nigdy nie mamy gwarancji, że po zapłaceniu okupu wykradzione dane zostaną usunięte. Może się okazać, że zamiast uchronić się przed ich publikacją w sieci, udowodnimy jedynie przestępcom, że stosowane przez nich metody są skuteczne, zachęcając ich do kolejnych ataków – ostrzega Kamil Sadkowski z ESET.

Zdaniem eksperta najlepszą ochroną przed ransomware jest przeciwdziałanie infekcji. Dbanie o regularne aktualizacje systemu, stosowanie skutecznego oprogramowania antywirusowego i szkolenie pracowników w zakresie zasad bezpiecznego korzystania z Internetu wystarczą, żeby uchronić się przed większością ataków. W przypadku większych firm przydatne może się okazać rozwiązanie klasy EDR, takie jak ESET Enterprise Inspector, które pozwoli wykryć potencjalny atak na jego wczesnym etapie i w porę na niego zareagować.

ŹródłoEset
0 Komentarze
najnowszy
najstarszy oceniany
- Reklama -

Najnowsze

Krótsze dni, dłuższa bateria. Jak przetrwać jesienne wieczory z telefonem w ręku

Słońce zachodzi coraz wcześniej. Powrót z pracy, spacer z psem czy wieczorny trening wypadają zazwyczaj po zmroku, a smartfon...