Kilka kliknięć, niewielka wpłata i obietnica szybkiego zysku. W internecie nie brakuje reklam, które kuszą wizją finansowego sukcesu. Problem w tym, że za atrakcyjną ofertą mogą stać cyberprzestępcy. Eksperci NASK wyjaśniają, jak działają oszustwa inwestycyjne, dlaczego tak łatwo dać się na nie nabrać i na co zwrócić uwagę, by nie stracić oszczędności.
Przeglądamy media społecznościowe i trafiamy na reklamę nowej platformy inwestycyjnej. Znany polityk, dziennikarz, sportowiec, celebryta lub przedsiębiorca opowiada o sposobie na pomnożenie oszczędności. Inwestycja ma być pewna i bezpieczna. Wystarczy zainwestować kilkaset złotych, by w krótkim czasie osiągnąć wysoki zwrot. Wszystko sprawia wrażenie wyjątkowej okazji. Jedyne, co trzeba zrobić, to zostawić swoje dane, by skontaktował się z nami konsultant i przedstawił szczegóły oferty.
– Fałszywe inwestycje są w ostatnim czasie najczęściej wykorzystywaną strategią działania cyberprzestępców. Ich skuteczność nie wynika z zaawansowanej technologii, ale z czegoś znacznie prostszego: umiejętnego manipulowania zaufaniem, ciekawością i chęcią osiągnięcia zysku – mówi Karol Bojke, ekspert NASK z zespołu ds. strategicznej komunikacji cyberbezpieczeństwa.
Jeżeli ktoś obiecuje duże i jednocześnie gwarantowane zarobki bez możliwości straty, to powinien to być dla nas sygnał ostrzegawczy.
Znana twarz nie jest gwarancją wiarygodności
Jeszcze kilka lat temu cyberprzestępcy najczęściej wykorzystywali zdjęcia celebrytów, przedsiębiorców lub ekspertów finansowych. Dziś ich możliwości są znacznie większe.
Dzięki narzędziom opartym na sztucznej inteligencji mogą tworzyć materiały wideo, w których rozpoznawalne osoby rzekomo zachwalają konkretną inwestycję. Takie nagrania mogą wyglądać bardzo przekonująco. Znana twarz, głos i montaż sprawiają, że wielu odbiorców uznaje je za autentyczne.
Podobnie dzieje się z fałszywymi artykułami. Oszuści potrafią stworzyć witryny łudząco podobne do popularnych portali informacyjnych. Umieszczają na nich spreparowane wywiady, komentarze ekspertów oraz historie osób, które rzekomo dorobiły się dzięki inwestycji. W rzeczywistości zarówno rekomendacje, jak i przedstawione sukcesy są całkowicie zmyślone.
Jak działa mechanizm oszustwa?
Eksperci NASK zwracają uwagę, że – niezależnie od wykorzystanych narzędzi – schemat oszustwa jest zazwyczaj podobny. Najpierw użytkownik trafia na reklamę, np. w mediach społecznościowych. Ta prowadzi do strony zachęcającej do pozostawienia danych kontaktowych.
Po wypełnieniu formularza rozpoczyna się kolejny etap. Z potencjalną ofiarą kontaktuje się rzekomy doradca inwestycyjny. Rozmowa zwykle przebiega profesjonalnie. Oszust posługuje się fachowym słownictwem, przedstawia wykresy i przekonuje, że oferta jest bezpieczna oraz dostępna tylko przez ograniczony czas.
– Pierwsza wpłata jest zazwyczaj niewielka. Następnie ofiara otrzymuje dostęp do platformy, na której może obserwować rzekome zyski. Liczby na ekranie wyglądają zachęcająco, dlatego pojawia się pokusa wpłaty większych kwot. Dopiero gdy inwestor próbuje odzyskać większą sumę pieniędzy, okazuje się, że jest to niemożliwe. Co ważne, pierwsza “testowa” wypłata może być zrealizowana przez cyberprzestępców. Dopiero gdy w grę wchodzi wycofanie większej ilości środków pojawiają się dodatkowe opłaty, podatki, prowizje lub całkowity brak kontaktu z przedstawicielami platformy – tłumaczy Klaudia Dobińska, ekspertka NASK z zespołu ds. strategicznej komunikacji cyberbezpieczeństwa.
Do osiągnięcia celu przestępcy wykorzystują socjotechnikę, czyli technikę manipulacji opartą między innymi na presji czasu, wykorzystaniu cudzego autorytetu, obietnicy dodatkowych korzyści czy wzbudzaniu obawy przed utratą wyjątkowej szansy.
Niebezpieczny wariant: zdalny dostęp do komputera
W niektórych przypadkach oszustwo nie kończy się na wyłudzeniu pieniędzy przeznaczonych na inwestycję. Fałszywi doradcy mogą przekonywać, że do obsługi platformy lub przeprowadzenia szkolenia konieczne jest zainstalowanie programu umożliwiającego zdalny dostęp do komputera. Takie narzędzia pozwalają osobie po drugiej stronie przejąć kontrolę nad urządzeniem lub obserwować działania użytkownika. W efekcie przestępcy mogą uzyskać dostęp do bankowości internetowej, danych logowania czy innych poufnych informacji.
NASK radzi jak się chronić
Przed fałszywymi inwestycjami nie chroni specjalistyczna wiedza ekonomiczna, lecz zdrowy sceptycyzm i przestrzeganie kilku podstawowych zasad:
- Nie wierz w gwarantowany zysk bez ryzyka.
- Nie podejmuj decyzji pod presją czasu. Uczciwe instytucje finansowe nie wymagają natychmiastowej wpłaty środków po jednej rozmowie telefonicznej.
- Samodzielnie weryfikuj ofertę. Adres strony internetowej programu inwestycyjnego wyszukaj w przeglądarce i sprawdzaj informacje na oficjalnych stronach firm.
- Zweryfikuj podmiot w dostępnych rejestrach i sprawdź ostrzeżenia publikowane przez Komisję Nadzoru Finansowego.
- Nie instaluj programów umożliwiających zdalny dostęp do komputera.
Przed podjęciem decyzji skonsultuj ofertę z niezależnym specjalistą finansowym wybranym samodzielnie, a nie wskazanym przez reklamę.
Mądry Polak przed szkodą
Eksperci NASK podkreślają, że choć cyberprzestępcy stale zmieniają wykorzystywane narzędzia, mechanizm oszustwa pozostaje podobny. Obiecują coś, czego oczekuje niemal każdy: szybki i łatwy zysk. Im bardziej atrakcyjna wydaje się oferta, tym większą czujność warto zachować. Kilka minut poświęconych na jej weryfikację może uchronić przed utratą oszczędności gromadzonych przez wiele lat.