Dzień dobry, czy są tu jacyś rodzice? Ja podnoszę z dumą obie ręce i mam przeczucie graniczące z pewnością, że nie jestem jedyny. A skoro o dumie mowa – ilu z Was jutro radośnie pochwali się zdjęciem dziecka w mediach społecznościowych? W tej materii akurat radziłbym się zastanowić.
Być może zapytacie:
A co jest takiego ryzykownego w publikowaniu zdjęć dziecka z zakończenia roku?
Cóż – nie będę wyważał otwartych drzwi – przekieruję Was „po sąsiedzku” na stronę CERT Orange Polska do artykułu Mateusza Ossowskiego. Żyjemy w erze like’owania i share’owania, jeśli nie ma Cię w internecie to podobno nie istniejesz. Zanim opublikujesz jakiekolwiek zdjęcie – nie tylko swojego dziecka – zadaj sobie kluczowe pytanie:
Po co?
Czy świat stanie się od tego lepszy? Czy potrzebujesz akceptacji z zewnątrz, by uwierzyć w to, że Twoje dziecko jest… no właśnie, jakie? Nie rzucę pierwszy kamieniem, zdarza się mi się publikować zdjęcia moich dzieci. Ale w sposób przemyślany, starając się dbać o bezpieczeństwo i z poszanowaniem ich prywatności. Wracając do pytania: Jakie są ryzyka? Mateusz szczegółowo je wypunktował.
Przede wszystkim warto pamiętać o tym, by:
Wspomnienia zachować dla siebie
Fakt, że żyjemy w czasach, gdy niemal każdy nosi w kieszeni całkiem niezły aparat fotograficzny to:
- koszmar – bo kiedyś istniała bariera wejścia do fotografii i nie robiliśmy tysięcy niepotrzebnych zdjęć, które błyskawicznie zapełniają nasze chmury i fizyczne dyski;
- super sprawa – bo możemy zatrzymywać w kadrze momenty, o których dwie dekady temu nawet byśmy nie pomyśleli.
Niezależnie od tego, który wariant wybierzemy – czy naprawdę musimy chwalić się nimi całemu światu?
Rysunek tytułowy ilustrujący ten materiał to przygotowana przez Nano Banana 2 wariacja satyrycznego obrazka, który zapamiętałem sprzed lat: „Jak wyglądałby świat bez Facebooka”. Widzicie bijący z niego absurd? Wyobrażacie sobie siebie chodzących po ulicach i pytających obcych ludzi:
Podoba się Panu/i moje zdjęcie?
Telefony są fajne. Potrafią znacząco ułatwić nam życie. Ale to, że tak często nie potrafimy sobie wyobrazić życia bez dzielenia się z nim całym światem, to nasza nieprzymuszona wola. A tymczasem świat nie zawalił się w czasach przed internetem i nie zawali się teraz jeśli nie będziemy wszystkiego publikować na mediach społecznościowych. Wybierz sobie na spokojnie najciekawsze zdjęcia. Znajdź coś, czym faktycznie chcesz się pochwalić całemu światu. I nawet jeśli nie zbierzesz miliona lajków, pamiętaj, że to nie polubienia ludzi z internetu opisują Ciebie jako człowieka.
A wspomnienia zostaw dla siebie. To zawsze tak działało. Spokojnych wakacji!