Od 1 lipca każda tania paczka spoza Unii Europejskiej o wartości poniżej 150 euro jest objęta zryczałtowaną opłatą celną. W założeniu nowe przepisy mają chronić europejski handel przed nieuczciwą konkurencją. W praktyce jednak o tym, kto zdobędzie lojalność polskiego klienta, nie zadecyduje samo cło, lecz jakość i wygoda zakupów.
Nowe cło oznacza przede wszystkim podniesienie kosztów, a nie zmianę sposobu działania rynku. Chińskie platformy nie zawdzięczają swojej pozycji wyłącznie preferencjom celnym, dlatego pojedyncza regulacja nie zachwieje ich biznesem. To nie znaczy jednak, że nowe przepisy pozostaną bez wpływu na rynek. Jak zauważa XYZ, zmienią one przede wszystkim sposób konkurowania o klienta.
– Jedną z najbardziej prawdopodobnych odpowiedzi platform na nowe obciążenia celne będzie dalsze przyspieszenie budowy i wynajmu magazynów na terenie Europy. Ten trend już dziś jest widoczny, ale regulacje mogą go dodatkowo wzmocnić – im więcej towaru będzie składowane lokalnie, tym mniejszy wpływ opłat jednostkowych i tym szybsza dostawa, co wprost zmienia strukturę konkurencji w e-commerce. To natomiast może chwilę potrwać. W międzyczasie warto pamiętać, że cło podnosi cenę chińskiej paczki i zjada część przewagi cenowej, która przez lata była najsilniejszym atutem tych platform. A kiedy różnica w cenie maleje, klient zaczyna ważyć to, czego wcześniej nie brał pod uwagę: czas i koszt dostawy, łatwość zwrotu, jakość produktu i zaufanie do sprzedawcy. Walka przenosi się z ceny na doświadczenie zakupowe – a to jest grunt, na którym polski sklep może wygrać – komentuje Dominika Wojnar, Lead Account Manager w Luigi’s Box.
Tu jest jednak haczyk. „Fala powrotna” klientów do lokalnych sklepów nie przyjdzie sama. Cło tworzy okazję, nie gwarancję. Klient, który przez chwilę będzie skłonny rozważyć alternatywę, da tę szansę temu, u kogo zakup będzie po prostu lepszy: kto pozwoli szybciej znaleźć produkt, sprawniej go dostarczy i za darmo przyjmie zwrot.
– Nowe opłata celna spotęguje trend, który już dziś jest silnie widoczny w polskich e-sklepach. Analogicznie do budowy magazynów w Europie możemy spodziewać się jeszcze większego napływu chińskich produktów do polskich e-commerce’ów. Hurtowy import z Azji pozwoli „zneutralizować” efekt nowych opłat celnych i utrzymać agresywną konkurencję cenową. Jeśli polski e-commerce potraktuje 1 lipca jako moment na uporządkowanie katalogu produktów, ścieżki zakupowej i obsługi posprzedażowej, przejmie tych klientów. Jeśli potraktuje go jako sam z siebie działający prezent od regulatora – przejmie ich ktoś inny, kto był lepiej przygotowany. Cło dało sprzedawcom wystarczająco czasu, pytanie brzmi, kto z niego skorzystał – dodaje Dominika Wojnar.