Zdjęcia z rozpoczęcia roku szkolnego, festynu lub wycieczki klasowej? Choć z pozoru są jedynie niewinną pamiątką, mogą stać się źródłem informacji dla przestępców i pożywką dla hejterów. O czym placówki edukacyjne powinny pamiętać, zanim pokażą swoich uczniów w sieci?
Zdjęcia z uroczystości i osiągnięć uczniów pomagają promować szkołę, ale ich publikacja wiąże się z ryzykiem. Raz upubliczniona fotografia może krążyć w sieci latami, ujawniając więcej informacji niż początkowo zakładano.
Coraz większą wagę przykłada się więc do tego, jak chronić dziecięcy wizerunek w sieci. Na mocy nowelizacji ustawy o opiece nad dziećmi do lat 3, żłobki i kluby dziecięce nie będą mogły publicznie udostępniać wizerunku dzieci, nawet za zgodą rodziców. Nowe przepisy nie będą dotyczyć jednak dzieci w przedszkolach i szkołach, dlatego warto znać konsekwencje publikacji zdjęć podopiecznych w internecie.
– W minionym roku szkolnym odnotowaliśmy przypadki, w których uczniowie stawali się obiektem hejtu, drwin i obraźliwych komentarzy. Zdarzało się także, że pod zdjęciami lub filmami ze szkolnych wydarzeń pojawiały się poniżające komentarze o charakterze seksualnym. Takie sytuacje mogą mieć wpływ na samoocenę dzieci i młodzieży – mówi Ewa Domańska, kierowniczka Zespołu ds. Ochrony Dzieci i Młodzieży przed Zagrożeniami w Internecie, działającego w NASK.
Nie tylko twarz na zdjęciu
Przed publikacją zdjęcia lub filmu warto dokładnie sprawdzić, co dokładnie widać na materiale. Nazwa szkoły, numer klasy, dyplom z imieniem i nazwiskiem czy inne szczegóły mogą ułatwić identyfikację dziecka.
Takie informacje, połączone z fotografią, zwiększają ryzyko:
- naruszenia prywatności i godności dziecka,
- hejtu, ośmieszania i cyberprzemocy,
- utraty kontroli nad tym, gdzie trafia zdjęcie i kto je wykorzystuje,
- tworzenia memów, deepfake’ów i innych zmanipulowanych materiałów,
- kopiowania i dalszego udostępniania zdjęć bez wiedzy szkoły oraz rodziców,
- ujawnienia informacji, które mogą ułatwić osobom postronnym rozpoznanie i identyfikację dziecka lub nawiązanie z nim kontaktu.
– Istotnym wsparciem w ochronie prywatności dzieci i młodzieży są Standardy ochrony małoletnich, które zawierają wskazówki dotyczące bezpiecznego funkcjonowania dzieci w środowisku cyfrowym. Ich wprowadzenie wywołało dyskusję o publikowaniu informacji i zdjęć uczniów przez placówki oświatowe. Dlatego tak ważne jest, aby szkoły, przedszkola i rodzice wspólnie dbali o prywatność oraz bezpieczeństwo dzieci w internecie – mówi Martyna Różycka, kierowniczka zespołu Dyżurnet.pl w NASK.
Z kolei szkoły nie muszą rezygnować z pokazywania swojej aktywności, codziennego życia i osiągnięć uczniów. Mogą promować placówkę i jej działania, a jednocześnie dbać o prywatność i bezpieczeństwo dzieci.
– Alternatywą na publikowanie zdjęć ukazujących wizerunek uczniów może być dla szkół prezentowanie projektów, efektów pracy uczniów, wydarzeń. Dzięki temu szkoła może pokazywać swoje aktywności i osiągnięcia, dbając równocześnie o prywatność i bezpieczeństwo uczniów – podsumowuje Ewa Domańska.
Młodzi chcą mieć wpływ na swój wizerunek
Jak sami młodzi podchodzą do kwestii publikowania zdjęć w sieci? Dane z raportu NASK „Nastolatki 3.0” pokazują, że zdjęcia w mediach społecznościowych są dla nich ważnym sposobem wyrażania siebie i budowania własnego wizerunku. 46,2 proc. badanych osiąga wysoki lub ponadprzeciętny poziom koncentracji na własnej atrakcyjności fizycznej w mediach społecznościowych.
Na decyzję o publikacji wpływają jednak także inne czynniki. Ponad połowa nastolatków (54,3 proc.) publikuje zdjęcia, ponieważ podoba im się miejsce, w którym zostały zrobione. 41,5 proc. robi to ze względu na osobę widoczną na fotografii, a 41,3 proc. – ponieważ uważa, że dobrze na niej wygląda. Dla 31,5 proc. ważne jest także zainteresowanie zdjęciem ze strony innych osób.
– Młodzi ludzie nie publikują zdjęć przypadkowo. Fotografie są dla nich sposobem wyrażania siebie, budowania własnej tożsamości i wizerunku w sieci. Dlatego warto uwzględniać ich perspektywę, gdy szkoła lub inna placówka chce opublikować ich zdjęcie – wyjaśnia Ewa Domańska.
Potwierdzają to również wyniki raportu „Więcej szacunku dla młodego wizerunku”, które pokazują, że młodzi chcą mieć większy wpływ na to, gdzie i w jakim kontekście pojawia się ich wizerunek w internecie.
Okazuje się, że 69 proc. nastolatków publikuje w sieci własne zdjęcia lub nagrania ze swoim udziałem. Jednocześnie materiały z ich wizerunkiem udostępniają także inni – najczęściej znajomi (49 proc.) i rodzice (43 proc.), a 24 proc. badanych wskazuje również nauczycieli.
Dziś wystarczy jedno zdjęcie, by w ciągu kilku chwil dotarło do wielu odbiorców i zaczęło krążyć w internecie. Warto więc nie tylko świadomie decydować o tym, co trafia do sieci, ale także na bieżąco dbać o swój cyfrowy wizerunek. Dobrze wracać do wcześniej opublikowanych materiałów, w razie potrzeby wycofywać zgody, moderować treści i korzystać z przysługujących praw.