Rodzice mówią, że zasady są. Nastolatki widzą to inaczej

Zobacz również

Rodzice wprowadzają zasady, a dzieci… nie mają o nich pojęcia. Tak wynika z badania ,,Nastolatki” przeprowadzonego przez NASK. Skąd ta różnica i dlaczego domowe ustalenia nie dla wszystkich są jasne?

- Reklama -


Najpierw lekcje, później komputer. Internet tylko do ustalonej godziny. Żadnych gier przed snem. Nie instaluj aplikacji bez zgody i nie rozmawiaj z obcymi. Brzmi znajomo? Dla rodziców te zasady są jasne. Dla dzieci – niekoniecznie.

I właśnie o tym mówią dane z raportu „Nastolatki”. Ponad połowa rodziców deklaruje, że ustala zasady korzystania przez dziecko z internetu. Potwierdza to tylko co piąty nastolatek (21 proc.). Większość młodych (58 proc.) twierdzi, że w ich domu takich ustaleń w ogóle nie ma. Skąd ta rozbieżność?

– Ta różnica pokazuje, że samo ustalenie reguł nie wystarcza. Aby były skuteczne, muszą być jasno komunikowane, rozumiane i akceptowane przez wszystkich domowników. Skuteczna komunikacja jest równie ważna jak same ograniczenia dotyczące czasu online – mówi dr Agnieszka Ładna, kierowniczka Zespołu Badań nad Cyberprzestrzenią i Cyberbezpieczeństwem w NASK, współautorka badania.

Zasady nie dla wszystkich jasne
W wielu domach to nie brak zasad jest problemem, ale brak ich wspólnego rozumienia. Rodzic może myśleć, że jasno wyznaczył granice, podczas gdy dziecko odbiera to jako jednorazowy zakaz lub reakcję na konkretną sytuację. Ważne jest również to, czy dziecko wie, czego dokładnie dotyczy, kiedy obowiązuje i dlaczego została wprowadzona poszczególna zasada. Dlatego rodzice w pierwszej kolejności powinni zadać sobie odpowiednie pytanie. Zamiast – „Czy ustaliłem zasady?” lepiej zapytać – „Czy moje dziecko wie, jakie zasady obowiązują i rozumie je tak samo jak ja?”.

Zasady, które znikają wraz z wiekiem dziecka
Im starsze dziecko, tym rzadziej dostrzega zasady obowiązujące w rodzinie. Jak wynika z raportu „Nastolatki”, co trzeci uczeń siódmej klasy deklaruje, że w jego domu funkcjonują określone reguły. Wśród uczniów szkół średnich takie odpowiedzi pojawiają się znacznie rzadziej. Zaledwie 11 proc. badanych twierdzi, że rodzice ustalili zasady korzystania z internetu.

Może się wydawać, że jeśli dziecko jest starsze, to więcej można odpuścić. To mylny wniosek. Większa samodzielność nie powinna iść w parze z rezygnacją z zasad dotyczących korzystania z internetu. Powinny one ewoluować wraz z wiekiem dziecka.

Co ciekawe, sama obecność zasad nie zawsze oznacza, że są one przestrzegane. 12 proc. nastolatków twierdzi, że choć w ich domu obowiązują reguły korzystania z internetu, w praktyce „mogą robić, co chcą”. To pokazuje, że równie ważne jak ustalenie zasad jest ich konsekwentne egzekwowanie.

Zadaj dziecku te 5 pytań
Początek roku szkolnego to dobry moment na porządek w cyfrowych zasadach. Eksperci NASK przygotowali 5 pytań, które pomogą w wypracowaniu wspólnych ustaleń:

  • Jakie zasady korzystania z internetu obowiązują w naszym domu?
  • Czy wszyscy rozumiemy je w ten sam sposób?
  • Czy inaczej traktujemy korzystanie z urządzeń do nauki, kontaktu i rozrywki?
  • Co zrobimy, gdy zasada nie działa?
  • Kiedy ponownie sprawdzimy, czy ustalenia nadal odpowiadają szkolnej codzienności?


I na koniec jedna, ale najważniejsza reguła, o której rodzice często zapominają: cyfrowe zasady powinny działać w obie strony. Zanim rodzic zacznie coś ustalać, warto, by najpierw spojrzał na siebie i zastanowił się, jaki daje dziecku przykład. Jeśli dorośli chcą, żeby nie korzystać z telefonu przed snem, sami muszą o tym pamiętać.

To, czy zasady dotyczące korzystania z technologii działają, zależy nie tylko od tego, jak je ustalimy. Ważne jest też, żeby wszyscy w domu ich przestrzegali na co dzień – podsumowuje dr Agnieszka Ładna, kierowniczka Zespołu Badań nad Cyberprzestrzenią i Cyberbezpieczeństwem w NASK.

ŹródłoNASK
0 Komentarze
najnowszy
najstarszy oceniany
- Reklama -

Najnowsze

PocketBook w świecie opowieści obrazkowych

Komiks ma wyjątkową zdolność przekraczania granic. Łączy obraz ze słowem, trafia do dzieci i dorosłych, a jego język pozostaje...