W dobie cyfrowej transformacji branża HR przechodzi fundamentalną zmianę. Rekruterzy odchodzą od roli administratora procesów na rzecz menadżera relacji. Choć popularność sztucznej inteligencji (AI) wśród pracodawców wzrosła w ciągu dwóch lat aż czterokrotnie1, to nie technologia, a człowiek staje się dziś najważniejszym ogniwem walki o talenty. Delegowanie powtarzalnych zadań do systemów ATS pozwala rekruterom odzyskać czas niezbędny na budowanie relacji i współpracę z biznesem.
Najważniejsze informacje
- 97% kandydatów oczekuje otrzymania jakiejkolwiek informacji zwrotnej w procesie rekrutacyjnym.
- 59% pracodawców jako główny powód braku feedbacku wskazuje niedobór czasu i zbyt dużą liczbę aplikacji.
- 71% osób ubiegających się o pracę ocenia całą organizację przez pryzmat jakości doświadczeń rekrutacyjnych.
- 22 dni – tyle wynosi obecnie średni czas od złożenia aplikacji do przedstawienia oferty (Time to Offer).
Bariery efektywności – pułapka administracji
Obecny model pracy dużej grupy specjalistów HR mierzy się z kryzysem roli, która bywa określana negatywnie mianem „rekrutera-operatora”. Jest to sytuacja, w której nadmiar obowiązków administracyjnych uniemożliwia realizację kluczowych celów wizerunkowych i relacyjnych.
Najpoważniejszym symptomem tego zjawiska jest problem „braku czasu”, który aż 59% respondentów wskazuje jako bezpośrednią przyczynę nieudzielania informacji zwrotnej kandydatom. Przytłoczenie dużą liczbą spływających aplikacji (np. w branży handlu hurtowego i detalicznego firmy otrzymują przeciętnie ponad 600 aplikacji w miesiącu) sprawia, że rekruter, zamiast selekcjonować potencjał, koncentruje się na zarządzaniu masowym procesem. Skutki tego stanu rzeczy są dotkliwe dla wizerunku pracodawcy. Aż 71% kandydatów przenosi swoje negatywne doświadczenia z rekrutacji na ocenę całej firmy, tymczasem ponad 90% badanych wciąż doświadcza braku jakiejkolwiek informacji o odrzuceniu swojej kandydatury.
– Uwięzienie specjalistów w sztywnych ramach administracyjnych obowiązków tworzy iluzję pracy wg. powtarzalnego, wydajnego procesu. W rzeczywistości wpływa to negatywnie na budowanie wartościowych relacji z kandydatami. Rekruter, zamiast być ambasadorem marki, staje się zakładnikiem własnych procedur, co prowadzi do spłycenia interakcji i utraty tego, co w HR najcenniejsze – intuicji oraz empatii. Odejście od modelu czysto operacyjnego na rzecz strategicznego zarządzania candidate experience jest najlepszą drogą do budowania właściwego wizerunku pracodawcy. Sprawna komunikacja i szybki feedback budują reputację pracodawcy szybciej niż kampania wizerunkowa. Kandydaci zapamiętują doświadczenia. – komentuje Martyna Wasilewska, ekspertka w eRecruiter.